Menu

Inne oblicze Puszczy Białowieskiej

"Puszcza nigdy nie była i nigdy nie będzie - stara. Ona, nieporuszona w swym ponad-czasowym majestacie, trwa w opływających ją tysiącleciach wciąż tak samo żywa. W sobie właściwym rytmie rodzą się, dojrzewają starzeją się i zamieniają w proch kolejne generacje drzew i jednoroczne zioła. Jesienne wichury, letnie burze, zimowe okiście w mgnieniu oka zamieniają całe jej połacie w spiętrzone rumowiska połamanych pni i konarów. Z upływem czasu rany zabliźniają się i pokrywają zielenią nowonarodzonego życia."

Prof. Simona Kossak

 

O Puszczy Białowieskiej napisano wiele. Na podstawie tych opracowań można obliczyć ilość drzew i krzewów poszczególnych gatunków, metry sześcienne (kubiczne) drewna, itd. Puszcza widziana przez pryzmat matematyki, gospodarki, piły i pióra naukowców jest inna aniżeli w rzeczywistość.

Puszcza Białowieska w ocenie i opinii większości ekologów (nie wspomnę o ekoterrorystach) jest także inna, z zarysowanym kłamliwym obrazem rzeczywistości. Oni zachowują się tak, jak ludzie kupujący dzieła sztuki do prywatnych kolekcji, które oglądają i zachwycają się nimi w samotności lub pokazują je takim samym snobom jak sami. Zdarza się, że pokazują innym, ale wtenczas w świetle fleszy i kamer, nie dla pokazania dzieł sztuki, ale dla pokazania samych siebie. Większość ekologów patrzy na Puszczę Białowieską przez pryzmat fauny i flory, ale z wyłączeniem człowieka, który tu żył, żyje i żyć będzie (ekoterroryści patrzą przez pryzmat swoich finansów). Człowiek, ze swoimi zaletami i wadami był, jest i powinien być naturalną cząstką Puszczy Białowieskiej, gdzie szczególnie istotny jest ukryty aspekt duchowy i tajemnicze zjawiska związane z człowiekiem. Pozbawienie Puszczy Białowieskiej człowieka jest naruszeniem tego wiekowego, wspaniałego systemu - jest zbrodnią. W historii Puszczy Białowieskiej spustoszenie dokonywali nie miejscowi ludzie, ale przyjezdni. To m.in. dzięki wielu pokoleniom miejscowych ta Prastara Puszcza żyje. A gdzie wasze ekoterroryści puszcze są? Co wasi przodkowie zrobili, by puszcze, które rozpościerały się na terenie naszego kraju, pozostały potomnym? I kto tu był i jest wrogiem przyrody?.

Kłamliwe i krzywdzące jest twierdzenie tzw. "zielonych" i wielu ekologów, którzy mówią, że leśnicy wyniszczają jedno z najcenniejszych dóbr ludzkości - lasy. Nie mogę zrozumieć, a tym bardziej zgodzić się z ludźmi, którzy bardzo często nie posadzili ani jednego drzewa, a innych pouczają jak mają chronić przyrodę. Gdyby nie było leśników, a lasami zajmowaliby się "zieloni" i pseudo ekolodzy, to obecne puszczańskie ostępy znalibyśmy tylko z książek, starych fotografii i przekazów ludowych. Takie zagrożenie jest bardzo realne w sytuacji uległości wobec planów całkowitej ochrony Puszczy Białowieskiej. Dęby, bez pomocy leśników, same nie dadzą rady - nie będą rosły. Przyszłe pokolenia nie będą zachwycać się nimi, ale w zamian będą mogły wykrzyczeć "zielonym" i wielu innym ekologom (o ile jeszcze będą istnieć) - TO WY, ZIELONI I EKOLODZY, DOPROWADZACIE DO WYGINIĘCIA PRZEPIĘKNYCH PUSZCZAŃSKICH DĘBÓW. TO WY, ZIELONI I EKOLODZY, STAJECIE SIĘ MORDERCAMI NASZEJ MATKI PUSZCZY. Przyszłe pokolenia będą mogły tylko krzyczeć z rozpaczy, bo rozliczyć i ukarać tych "zielonych" i pseudo ekologów nie będzie można - oni przecież "nie decydowali" i ich też już nie będzie.

Dzięki Bogu to leśnicy chronią i opiekują się tym dobrem. Wierzę w to, że dzięki leśnikom przyszłe pokolenia będą mogły podziwiać naszą Matkę Puszczę z jej dębami.

Polecam dwa artykuły autorstwa Pana dr. Jana Łukaszewicza z Instytutu Badawczego Leśnictwa opublikowane na stronie www.polityka.pl:

  • Leśniczy Jerzy Pańkowski

    Leśniczy Jerzy Pańkowski

Moje opracowanie traktuje o nieznanym lub mało znanym obliczu Puszczy Białowieskiej. Przygotowując ten materiał opierałem się na wiedzy, doświadczeniach i przeżyciach tutejszych ludzi, a w szczególności znawcy puszczańskich ostępów, leśniczego Leśnictwa Pasieki (Nadleśnictwo Browsk), mojego serdecznego kolegi i przyjaciela Jerzego Pańkowskiego, a także innych byłych leśników, którzy wiele długich lat życia poświęcili tej puszczy.

Praktycznie od początku istnienia człowiek korzystał z dobrodziejstw puszczy. Już w paleolicie plemiona koczownicze pozyskiwały grzyby i jagody, polowały na zwierzynę i łowiły ryby w puszczańskich rzekach, strumieniach i jeziorach. Jak już napisałem w części dotyczącej osadnictwa, Puszcza Białowieska była zasiedlona zarówno w pradziejach, w okresie rzymskim, jak i w okresie wczesnego średniowiecza. Ślady osadnictwa wskazują na okres mezolitu, kultury trzcinieckiej, wczesnej epoki żelaza i okresu wpływów rzymskich oraz okresu halsztatu. Wraz ze zmianą trybu życia na osiadły ludzie rozpoczęli pozyskiwanie drewna, uprawę roślin i hodowlę zwierząt. Zmiana ta powodowała wylesienia puszczy.

Tereny puszczańskie były na przestrzeni wieków atrakcyjnym obszarem łowieckim panujących: książąt litewskich, królów polskich, carów rosyjskich, a także przywódców państwowych do lat 80-tych XX wieku. Polował tu m.in.: Władysław Jagiełło (w 1409 r. przed bitwą pod Grunwaldem), Kazimierz Jagiellończyk i August III. W połowie XIX wieku całkowicie wytępiono niedźwiedzie.

Z początkiem rozwoju osadnictwa (koniec XIV wieku) rozpoczęto pozyskiwanie drewna na potrzeby ponadlokalne. Kłody potężnych drzewa spławiano rzekami na budowę okrętów. Drewno wykorzystywano też do wyrobu smoły, dziegciu i węgla drzewnego.

W XVI wieku ukazały się pierwsze ustawy dotyczące eksploatacji drewna. Jedną z nich jest ustawa z 1559 roku, która przyznaje Wielkiemu Księciu Litewskiemu cały dochód z eksploatacji lasów. Dwa lata wcześniej podjęto próbę uporządkowania stosunków rolnych i leśnych, mających na celu powstrzymanie dzikiej kolonizacji. Dokonano to za pomocą tzw. "pamiery wołocznej", a następnie "Ordynacji prowentów królewskich" z 1589 roku, która wydzieliła na użytek króla dobra stołowe w postaci pięciu ekonomii. Obszar Puszczy Białowieskiej wchodził w skład ekonomii brzesko- kobryńskiej.

W drugiej połowie XVII wieku silnie rozwija się produkcja smoły i potażu. W ostatnich latach XVII wieku w ostępach puszczańskich było 8 smolarni, a w sto lat później 82 piece smołowe.

W 1700 roku przysłana do Puszczy przez króla Augusta II komisja sporządziła sprawozdanie, wskazujące na możliwość zwiększenia dochodów poprzez: przejęcie przemysłu leśnego przez urzędników królewskich, nałożenie opłat na korzystających z "wchodów", zniesienie bezpłatnych użytków, rozbudowę smolarni, potażni i eksport drewna.

W 1705 roku August II ponownie wprowadza do Puszczy dawne tradycje łowów królewskich. W związku z kłusownictwem uprawnianym przez pracowników rudni i smolarni, likwiduje się fabryki żelaza i wytwórnie potażu oraz smoły.

W okresie rządów generalnego administratora Antoniego Tyzenhauza, w latach 1765 - 1780, nastąpiła reorganizacja administracji, finansów i ekonomii całej gospodarki oraz szczegółowa księgowość dochodów z Puszczy.

W XVIII wieku, przed rozbiorami, zarządzanie lasami królewskimi było już dobrze zorganizowane. Administracje i służbę terenową tworzyli podłowczowie, leśniczowie, podleśniczowie, dziesiętnicy, myśliwcy, strażnicy, strzelcy i osocznicy.

Stanisław August zlikwidował kilkuwiekowe zjawiska kolonizacji i wykorzystywania puszczy w postaci pozwoleń na tzw. wchody sianożętne i bartne oraz "wręby", z prawem do wycinki drzew.

Dewastacja puszczy nastąpiła w okresie zaboru rosyjskiego, kiedy to dostojnicy i faworyci carycy Katarzyny II otrzymywali od niej grunty i prowadzili na nich rabunkową gospodarkę. Dewastacja ta zakończyła się dopiero po 1820 roku, kiedy to puszczę uznano za rezerwę surowca do budowy floty bałtyckiej rosyjskiego imperium.

Względny spokój puszczy trwał niespełna sto lat. W okresie I wojny światowej nastąpił jeden z dramatów puszczy - Niemcy pozyskali z niej blisko 5 mln metrów sześciennych drewna. W 1915 roku Niemcy utworzyli jednak w widłach Narewki i Hwoźnej rezerwat, który stał się później przesłanką do utworzenia Białowieskiego Parku Narodowego. W tamtych latach wytrzebiono znacząco zwierzynę, a ostatni żubr padł w 1919 r.

Po odzyskaniu niepodległości Puszczę Białowieską włączono do zasobów lasów państwowych. W 1924 roku utworzono Okręgową Dyrekcję Lasów Państwowych w Białowieży z zadaniem zorganizowania gospodarki leśnej na terenie puszczy z zachowaniem nadzwyczaj cennych fragmentów. W tym czasie drzewostany w wieku ponad 100 lat stanowiły zaledwie 46 proc. (przed wojną - 80 proc.).

Drugim dramatem, który dotknął puszczę była dzierżawa jej części angielskiej firmie The European Century Timber Corporation, która splądrowała puszczę, pozyskując w latach 1924 - 1929 ponad 1,65 mln metrów sześciennych drewna i nie odnawiając wyciętej powierzchni.

Przez dziesięć lat poprzedzających II wojnę światową gospodarka leśna w puszczy prowadzona była zgodnie ze sztuką leśną. W tym okresie, w 1932 r., powołano Park Narodowy w Białowieży, pozostający w strukturze Lasów Państwowych.

Okres okupacji sowieckiej był trzecią odsłoną dramatu puszczy. W tym okresie wycięto blisko 1,5 mln metrów sześciennych drewna.

W okresie okupacji hitlerowskiej Niemcy użytkowali puszczę w sposób umiarkowany, bowiem uznano ją za państwowy obszar łowiecki Rzeszy.

Ktoś kiedyś napisał następujące słowa: "Nie było nas - był las. Nie będzie nas - będzie las". Są to mądre słowa i niepodważalna prawda. Przykładem tego jest Puszcza Białowieska, niewielki skrawek dawnych i pradawnych ogromnych puszcz. Osobiście nazwałbym ją "Prapuszczą". Jest ona jednym z tych miejsc, gdzie dokonuje się wymiana energii kosmicznej ze środkiem ziemi. Energii ogromnej, niemierzalnej, niepojętej i niewyczerpanej, a jednocześnie niezbędnej do wszelkiego istnienia.

Proszę zwrócić uwagę na szatę roślinną Puszczy Białowieskiej, która jest tak stara, tak bogata i tak cenna, jak mało gdzie na kuli ziemskiej, niezniszczona przez kataklizmy i działalność człowieka, w tym opisywane wyżej trzy odsłony dramatu. Ten stan jest efektem czerpania i wykorzystania kosmicznej energii życia.

Zasługą puszczy, a tym samym energii kosmosu, jest to, że następowało tu przemieszanie kulturowe we wczesnym średniowieczu. Od XI wieku obok ludności wschodnio-słowiańskiej i nadbałtyckiej osiedlała się tu ludność mazowiecka. Łupieżcze najazdy jaćwieskie również skutkowały wymieszaniem się miejscowej krwi i genów. W późniejszych wiekach także dochodziło do wymieszania kulturowego. Wszystko to nie było przypadkowe. Puszcza, jako element boskiej (stwórczej) natury, doprowadzała cały czas do ciągłego, niezbędnego udoskonalania ludzkich chromosomów X i Y. Wzbogacało to żyjących ludzi.

Puszcza Białowieska kryje wiele tajemnic, o których do dziś krążą legendy wśród miejscowej ludności.

  • Fragment drogi Waranoburskiej

    Fragment drogi Waranoburskiej

Jedną z takich tajemnic jest tzw. "droga Waranoburska", która biegnie z Białorusi, przez granicę państwową, przez kilka oddziałów leśnych na zachód. Po stronie białoruskiej, tuż przy granicy, rozwidla się na dwie odnogi. Nazwa pochodzi od fragmentu puszczy zwanego Waranyj Bor (obecnie Białoruś). Na pewnym odcinku tej drogi i w kilku miejscach będących w jej sąsiedztwie znajdują się wybrukowane miejsca. Miejsca te stanowią swoistą mapę wybrukowanych ulic. Bruk jest przykryty ok. 30-40 cm warstwą ziemi. Tutejsi opowiadają o całych wielokilometrowych brukowanych ulicach wyłożonych miejscami po bokach większymi kamieniami. Ludzie ci twierdzą, że kiedyś było tu rozciągające się na wiele kilometrów, około trzydziestotysięczne miasto, o nazwie Track (Trask?). Nikt nie był jednak w stanie wskazać okresu, w którym to miasto istniało (nawet w przybliżeniu), aczkolwiek z rozmów wynikało, że może to dotyczyć okresu I-II lub VI-XI wieku naszej ery. Okresy te mogą potwierdzać jedną z dwóch hipotez:

  • to Jaćwingowie założyli to miasto (nietypowe jak na Jaćwingów postępowanie, ale możliwe ze względu na położenie miasta - dogodne dla dalekich wypraw w różne strony świata), które upadło wraz z ich rozgromieniem w XIII wieku lub
  • to Dregowicze1 założyli miasto, które upadło wskutek najazdów jaćwieskich.

Przed czerwcem 1941 roku sowieci rozpoczęli budowę lotniska wojskowego w pobliżu Masiewa, jednakże nie została ona zakończona. Do niektórych prac, m.in. zbierania i transportowania kamieni, zatrudniali miejscową ludność. Kamienie były pozyskiwane między innymi z drogi Waranoburskiej.

Przy tej drodze jest drugie tajemnicze miejsce. Jest to dół o średnicy niespełna 20 m i głębokości ok. 2,5-3 m. W dole znajduje się ogromny kamień, którego widoczna jest tylko górna niewielka część. Miejscowi twierdzą, że w dawnych czasach zapadła się tu cerkiew. Miejsce to jest dziwne i tajemnicze. Miejscowi twierdzą, że przechodząc wielokrotnie przy tym dole widzieli ludzi chodzących dookoła cerkwi z tzw. "krestnym chodom" (procesja wokół cerkwi). Widzenie takie trwało kilka, może kilkanaście sekund, a następnie wszystko znikało, nie było już śladu po cerkwi i ludziach, tak jakby była to zjawa. O takich widzeniach mówiło również kilku bardzo poważnych, prawdomównych i bogobojnych ludzi. Nie mogły to być ich wymysły.

Miejsce to jest bardzo słabo zadrzewione. Z dzieciństwa pamiętam, że rosło w nim tylko kilka drzewek. Występuje w nim silne promieniowanie. Wahadełko i różdżka zachowują się dziwnie. Niektórzy ludzie odczuwają mrowienie różnych części ciała, zawroty głowy, tracą na moment świadomość, a inni zachowują się dziwnie. Są też tacy, którzy nic nie odczuwają.

Aparatura naukowa wskazuje wzrost, potem spadek promieniowania, tak jakby to miejsce oddychało idealnie równo w dwie strony. Byli tam różni ludzie, sprawdzali i potwierdzali ten fakt. Za zgodą i życzliwością leśników miejsce to odwiedzają niekiedy przyjezdne, nie związane z tymi terenami osoby. Osoby te niejednokrotnie odczuwają coś dziwnego, choć najczęściej nie wiedzą, gdzie są i z czym to miejsce jest związane. Dowiadują się o tym dopiero "post factum", po okazaniu przez nich prawdziwych odczuć, przeżyć i zachowań. Zdjęcia tam wykonywane najczęściej "nie wychodzą", a baterie aparatów fotograficznych rozładowują się. To nie przypadek. W dalszej części rozdziału prezentuję takie zdjęcia, które posiadam dzięki łaskawości leśniczego Jerzego Pańkowskiego. Wykonały je osoby pochodzące z różnych krańców Polski, którym Jerzy pokazał to niezwykłe i tajemnicze miejsce. Jakość tych zdjęć jest taka jaka jest i proszę mi wierzyć - nie ma tu fotomontażu. 

Dwa zdjęcia "1 - Tajemniczy dół" i "2 - Tajemniczy dół" są jednymi z nielicznych, które "udały się". Jedna z tam stojących kobiet miała zawroty głowy, które potem przeszły w ból. Inna odczuwała niepokój i mrowienie rąk.

  • 1 - Tajemniczy dół

    1 - Tajemniczy dół

  • 2 - Tajemniczy dół

    2 - Tajemniczy dół

  • 3 - Tajemniczy dół

    3 - Tajemniczy dół

  • 4 - Tajemniczy dół

    4 - Tajemniczy dół

Proszę zwrócić uwagę na dwa zdjęcia - "3 - Tajemniczy dół" i "4 - Tajemniczy dół". Niektóre osoby, są jakby przeźroczyste. Za tymi osobami widać poszycie leśne, fragmenty nasłonecznione i zacienione. Będąc na Białorusi Jerzy spotkał kobietę, która mówiła, że są po ich stronie takie miejsca, gdzie na zrobionych zdjęciach nie widać całkowicie ludzi, którzy w rzeczywistości tam stali. Na innych nie widać kamieni, a są w rzeczywistości.

  • 5 - Tajemniczy dół

    5 - Tajemniczy dół

Na zdjęciu - "5 - Tajemniczy dół" w zaznaczeniu pionowym widać krzyż, a w zaznaczeniu pozionym dziwne smugi.

Niektórzy przypuszczają, że tu mogą krzyżować się duże cieki wodne, inni, że jest to efekt uderzenia meteorytu, tym bardziej, że takich dołów jest w puszczy kilka. Są też tacy, którzy twierdzą, że jest to jedno z kilku miejsc w Puszczy Białowieskiej, gdzie odnotowuje się przepływ najmocniejszych strumieni energii czerpanej z kosmosu.

Nie jestem w stanie powiedzieć, które przypuszczenia są bliższe prawdy. Ważnym jednak jest fakt, że tylko w tym dole występuje taka energia, a jeżeli jest energia to i jest jakaś informacja. Jesteśmy jednak zbyt "ubodzy" by tę informację odpowiednio odczytać.

Uważam, że nie jest przypadkowym, iż tylko w tym dole takie zjawiska występują, a w innych nie. Zwracam uwagę na fakt, że tylko ten dół jest związany bezpośrednio z drogą Waranoburską. Jednocześnie nieopodal tego miejsca, gdzieś w odległości ok. 700 m, znajduje się kolejna tajemnica. Związana jest ona z kamieniami i kurhanami. Miejsca te zostały uwiecznione na pięciu zdjęciach (1 do 5 - Kamień).

  • 1 - Opisywany kamień

    1 - Opisywany kamień

  • 2

    2

Zdjęcia te zostały zrobione przy tym samym kamieniu (na zdjęciu "2" nie jest on w kadrze). Na pierwszy rzut można określić, że zdjęcia "nie wyszły". Proszę dokładnie im się przyjrzeć. Jeżeli nie stwierdziliście nic ciekawego, za wyjątkiem mgły (dymu) na zdjęciu "3", proszę przyjrzeć się czerwonym zaznaczeniom, które dokonałem na zdjęciu.

Zdjęcie "3" zostało zrobione w czasie gdy nie było w tym miejscu mgły, ani też dymu, a jednak coś takiego na zdjęciu otacza postać i kamień. Proszę zwrócić uwagę na kształt krzyża na grabie, którego w rzeczywistości na tym drzewie nie ma.

  • 3

    3

  • 4

    4

  • 5

    5

Na zdjęciu "4", na tym samym drzewie, krzyż również jest widoczny. W lewym górnym rogu zdjęcia, w zaznaczeniu, bardzo słabo widoczne są dwie twarze (na wysokości dwóch poziomych kresek). Twarz znajdująca się wyżej (najprawdopodobniej kobiety) patrzy w stronę robiącego zdjęcie. Twarz znajdująca się niżej (starca) patrzy w stronę Jerzego.

Na zdjęciu "5" proszę zwrócić uwagę na trzy górne zaznaczenia. Widoczne tam smugi świetlne układają się pod innymi kątami (prawe pionowe, a dalej w lewo coraz bardziej zmieniają kąt nachylenia. Prawdopodobnie są to potoki płynącej energii. Kobieta zachowuje się tak, jakby się od kogoś odpędzała. Jej prawa stopa i stopy mężczyzny z jej lewej strony są niewidoczne. Za Jerzym (drugi z prawej) widoczna jest postać (górna część głowy i ramiona) patrząca w prawo.

Kobieta-medium, która kiedyś tam przebywała (nie wiedziała nic o tym miejscu), wchodziła w inny wymiar i twierdziła, że to miejsce (kamień) łączy się z Jaćwingami (?). Twierdziła, że przebywa w tym miejscu jakaś osoba, strażnik, jakaś energia, która pilnuje tego miejsca. Takie zjawisko w literaturze ezoterycznej określa się mianem genius loci (duch władający, opiekujący się jakimś miejscem). Kobieta ta komunikowała się z jakąś duszą, która została tu świadomie do ochrony tego miejsca. Kobieta porównała to miejsce do dolmenu2. Stwierdziła, że przy tym kamieniu można medytować. Tu człowiek może spokojnie i w harmonii z naturą żyć. Tu komary nie dokuczają, ptaki nie śpiewają. Pełna powaga, szacunek i tajemnica.

W bezpośredniej styczności z opisywanym kamieniem znajdują się kurhany szkieletowe. Jeden z nich, częściowo rozkopany i zbezczeszczony, prezentuję na dwóch zdjęciach ("Kurhan rozkopany" i "Kurhany"). Kurhan ten jest uwielbiany przez zwierzęta. Najprawdopodobniej jest to jedno z tych miejsc, gdzie chore i zranione zwierzęta szukają pomocy. Intuicyjnie wiedzą, że tu należy ułożyć się, aby odpocząć i zregenerować swoje siły. Zwierzęta nie wiedzą co to jest Czarna czy Biała Magia. Wiedzą jednak, że są miejsca szczególne na tej ziemi, takie jak to. Ludzie nazywają je "Miejscami Mocy".

  • Rozkopany kurhan

    Rozkopany kurhan

  • Kilka kurhanów

    Kilka kurhanów

Poeta Harry Duda spacerując zimą w tym rejonie Puszczy Białowieskiej zobaczył leżącego żubra. Gdy podszedł bliżej zobaczył jednak znajdujący się tam kurhan i w tym momencie przyszła mu myśl napisania poetyckiego fragmentu zakończonego słowami: "a szkielety w koronach dębów proszą o pamięć i kwiaty". Czy te słowa nie mają odzwierciedlenia w prezentowanych zdjęciach?

Od przypadkowego spotkania z Harrym Dudą i usłyszenia powyższych słów Jerzy stawia w tym miejscu znicze i przynosi kwiaty oraz modlitwę w Dzień Zaduszny.

Niedaleko tych miejsc znajduje się cmentarzysko obłożone kamieniami okrągłymi, nie przypadkowymi i zbyt dużymi jak na puszczę (ok. 1,5 m średnicy). Cmentarz otoczony jest kamieniami w jakimś celu. Może jest to rodzaj baterii energetycznej. Ludzie (ludy?), którzy tu zamieszkiwali, a ich szczątki spoczywają na tym cmentarzysku, wiedzieli najpewniej coś więcej o kontakcie z wyższą jaźnią, z absolutem (nam do tego daleko).

Kamienie pełnią prawdopodobnie również rolę naturalnego filtru tłumiącego szkodliwe komponenty promieniowania, a przepuszczającego jego pozytywne i korzystne dla człowieka składniki. Nic dziwnego, że osoby tu przebywające mówiły o znakomitym samopoczuciu, a nawet o ustąpieniu bólu głowy i innych dolegliwości.

Kamienie mogą też pełnić rolę energetycznego kordonu. Może są po to, aby "to coś", co się znajduje wewnątrz nie wydostało się na zewnątrz, a może też, aby osoby postronne (niepowołane) nie miały do niego wstępu. Można też odczytać je jako głos mówiący: "Zapraszamy Cię w swoje podwoje, ale uważajcie, gdzie wchodzicie. Bądźcie godni tego miejsca. Czy jesteście gotowi na to co tu zastaniecie ....".

W Puszczy Białowieskiej cmentarzysk kurhanowych lub też pojedynczych kurhanów jest wiele. Są one świadectwem zamieszkiwania tu wielu plemion i narodów, wschodnio- i zachodniosłowiańskich oraz nadbałtyckich. Różnorodność kurhanów zaświadcza też, że nastąpiło tu wymieszanie kultur i obrządków pogrzebowych. Cmentarzyska pozostawione przez Mazowszan składają się zazwyczaj z grobów płaskich, obłożonych dodatkowo na powierzchni kamieniami. Plemiona Dregowiczów usypywali zmarłym kurhany. Istnieją jednak w puszczy formy pośrednie. Różnorodne wyposażenie grobowe również wskazuje na współżycie i przenikanie się wpływów plemion i narodów na tych zalesionych, oddalonych od centrów grodowych obszarach.

Pewnego razu, pod wieczór, Jerzy udał się na opisywane cmentarzysko z wahadełkiem. Stuknął wahadełkiem o kamień - w celu zneutralizowania - i poczuł, że ktoś go obserwuje. Ciarki mu przeszły po plecach, tym bardziej, że ok. 20 m dalej ktoś jakby walił monotonnie kołkiem w dąb. Jerzy zaczął się modlić i wycofywać. Ten ktoś odprowadził go aż do samochodu. Później Jerzy stwierdził, że naruszył coś niedobrego, zrobił coś, czego zrobić nie powinien. Może nie był godny tego w tym dniu?

Innym razem z rozkopanego kurhanu Jerzy wyciągnął ceramikę i narzędzia kamienne. Tym samym, jak później określił, "niepotrzebnie otworzył wieko historii". Przywiózł do domu i położył w altance. Następnego ranka jego małżonka opowiedziała mu swój sen. Mówiła, że we śnie zmarły dwie osoby, jedna ze strony rodziny Jurka, druga z jej rodziny, a przyczyną tego było dotknięcie przywiezionych z kurhanu rzeczy. Jerzy szybko zebrał je i wywiózł w miejsce, z którego wziął. Jak później stwierdził, energia uruchomiona jest niezniszczalna, a wytworzone rzeczy przez przodków są taką energią. Czasami należy zostawić ją w takiej formie, jaką jest, ponieważ może powodować negatywne działania.

Opisywane cmentarzysko zajmuje ok. 25-ciu hektarów puszczy. Bywały takie okresy, kiedy były podejmowane decyzje o wycince drzew w tym miejscu. Zawsze tuż przed wycinką następowała gradacja kornika, przechodził huragan, następował śniegołom. To była naturalna obrona puszczy (a może też tego co ona kryje). Natura zmieniała decyzje człowieka. W 1998 roku ówczesny minister zakazał wycinania ponad stu letnich drzew. Nikt tam już nie wejdzie z piłą. Czy to tylko przypadek?!

Jakiś czas temu, na Białorusi, Jerzy spotkał kobietę, która opowiadała o Puszczy Białowieskiej znajdującej się po tamtej stronie granicy. Opowiadała o takich samych kamieniach jak prezentowane na zdjęciach. Twierdziła, że po polskiej stronie jest ich siedem (po białoruskiej jest znacznie więcej). Byli przy jednym z nich w rezerwacie ścisłym. Pomimo, że Jerzy był tam pierwszy raz, trafił do kamienia sam. Mówił, że był prowadzony do niego jakąś nieznaną siłą.

Tamte kamienie są czczone. Ludzie stawiają przy nich wyświęconą paschę, która stoi trzy dni, a potem znika. Robione zdjęcia nie wychodzą, aparatura szwankuje, akumulatory wysiadają. Na niektórych zdjęciach nie jest widoczny kamień, a na innych nie są widoczni ludzie. Tamtejsi ludzie wiedzą, że coś tam jest, co powoduje, że należy to czcić i szanować. Raz do roku przychodzi w takie miejsce okoliczna ludność i odprawia coś w stylu mantry3.

Kobieta ta powiedziała, że jeżeli ktoś chce rozpatrywać Puszczę Białowieską w zakresie energii i informacji to należy brać pod uwagę całą puszczę po obu stronach granicy, ponieważ może ona być największym czakramem3 świata. Stąd też, wielce prawdopodobnym jest, że kamienie centralne służyły głównym kapłanom, a mniejsze pomniejszym kapłanom. Wybierali takie miejsca w celu wypowiadania mantry. Świadczyć to może o tym, że byli oni bliżej Boga (Stwórcy, wyższej jaźni, absolutu), aniżeli my.

W tym miejscu zacytuję (bez komentarza) fragmenty z pisma Mojżesza: "Wyruszył Jakub z Beer-Szeby i ruszył do Haranu. Trafił na miejsce, gdzie miał nocować, bo słońce zaszło, wziął jeden z tamtejszych kamieni, podłożył go sobie pod głowę i na tym miejscu zasnął. I śniło mu się, że na ziemi stoi drabina, której szczyt sięga niebios, a wysłannicy boży wstępują po niej i zstępują. Oto zaś staje nad nim Bóg i rzecze..." (I Mojż. 28, 10-13). "Ocknął się ze snu Jakub i powiada: Zaiste, Bóg jest w tym miejscu, a ja nie wiedziałem. Przeraził się i powiada: "Jakże straszne jest to miejsce! Nic innego, jeno dom to boży i brama do nieba." Wstał Jakub o świcie, wziął ów kamień, który sobie podłożył pod głowę, ustawił go jako pomnik i nalał oliwy na jego wierzch. I nazwał miejsce to Betel". (Dom Boży). (I Mojż. 28, 16-18).

Dla urozmaicenia prezentuję dwa zdjęcia zrobione w tzw. "Miejscu Mocy" koło Białowieży (w prawo od drogi Hajnówka - Białowieża, za torami kolejowymi). Na zdjęciu "1" jest widoczna tryskająca energia.

O tajemniczym kręgu piszę również w rozdziale o miejscowości Pasieki.

  • 1

    1

  • 2

    2

Na Ziemi podobnie jak i na powierzchni kryształu znajdują się punkty i linie aktywne energetycznie, przez które przepływa energia życia. Naukowcy odkryli, że na liniach i węzłach krystalicznej siatki Ziemi powstawały ważne centra cywilizacyjne i kulturowe. Na jednej z linii leży Puszcza Białowieska (patrz Track przy drodze Waranoburskiej?). Szczególna aktywność tej linii promieniowania przypada na 30 kwietnia. Ostatni wieczór kwietnia podobnie jak noc świętojańska to czas potężnych przemian energetycznych w przyrodzie, szczególnie w miejscach położonych wzdłuż wymienionej linii. Natężenie promieniowania w tym dniu osiąga potężne wartości. To niewątpliwie jedno z najsilniejszych na kuli ziemskiej miejsc koncentracji pozytywnych energii Ziemi i Kosmosu.

Ciekawych i wspaniałych miejsc w Puszczy Białowieskiej jest dużo. Cała puszcza jest takim wielkim, ciekawym, wspaniałym i bogatym miejscem. Doceńmy to, co mamy. Chrońmy ją i pozostawmy naszym potomnym taką, jaka jest, a jednocześnie pomagajmy, tak jak to czynią leśnicy.

Pamiętajmy - Puszcza Białowieska to nasze sacrum, gdzie należy zachować szacunek. Nie bez powodu starsi tutejsi ludzie uczyli i uczą młodych, aby wchodząc do ostępów puszczańskich (ale też i do każdego innego lasu) dokonać znaku krzyża - przeżegnać się.

Puszcza Białowieska to nie tylko takie miejsca i zjawiska, które opisywałem - Puszcza Białowieska to przepiękne i urocze widoki, które warto zobaczyć.


 

Przypisy:

1 W VIII-IX w. n.e. jedna z najbardziej znaczących wspólnot świata wschodniosłowiańskiego. Przez ich ziemie przebiegały główne wschodniosłowiańskie komunikacje między wschodem a zachodem. Dregowicze aktywnie kolonizowali ziemie na zachód i północny zachód od swego głównego ośrodka w środkowym biegu Prypeci. Miasto Brześć było ośrodkiem zachodniego kierunku kolonizacji Dregowiczów. W okresie X-XI w. dokonali kolonizacji puszcz między Bugiem a Narwią. Osady lokowali nad rzekami i na śródleśnych polanach. Zajmowali się łowiectwem i zbieractwem. Z leśnych bard wybierali miód, wypalali węgiel drzewny i dziegieć. Z rud darniowych pozyskiwali żelazo do wyrobu narzędzi i broni.

2 Dolmen. Prehistoryczna budowla megalityczna o charakterze grobowca. Składa się z głazów wkopanych pionowo w ziemię i wielkiego płaskiego bloku skalnego, który był na nim ułożony. Pierwotnie dolmen był przysypywany ziemią. Budowle te są charakterystyczne dla neolitu europejskiego. Słowo jest pochodzenia celtyckiego.

3 Mantra. Sanskrypt: mana - umysł, tra - wyzwolenia. W buddyzmie i hinduizmie formuła, werset lub sylaba, która jest elementem praktyki duchowej. Jej powtarzanie ma pomóc w opanowaniu umysłu, zaktywizowaniu określonej energii, uspokojeniu, oczyszczeniu go ze splemień. Szczególnie istotną sprawą jest bezpośredni przekaz z ust wykwalifikowanego nauczyciela, gdyż tylko wtedy mantra uzyskuje swoją moc.

4 Czakra lub czakram (w języku tybetańskim - khorlo). W dosłownym znaczeniu "koło" lub "okrąg". Jest to sanskryckie słowo mające określić ośrodek energetyczny w ciele, czyli miejsce, gdzie spotyka się wiele "kanałów energetycznych". System energetyczny Ziemi również ma być oparty na siedmiu głównych czakrach. Energia, jaka z nich płynie, ma tworzyć kształt wirującego krzyża, czy też czteroramiennego wiatraka, którego ramiona zwiększają się lub zmniejszają w zależności od aktywności czakry. Wiruje ona lewoskrętnie, co mistycy uznają za korzystne dla człowieka. Energia ta powoduje pewną harmonię w umyśle człowieka, poprawia koncentrację, ułatwia medytację, a także osiągnięcie wyższych stanów świadomości. Wśród Hindusów panuje przekonanie, że czakramy ziemskie emitują skumulowaną energię pochodzącą z Ziemi i z kosmosu. Przy nich właśnie ludzkie życie rozwija się najlepiej.

Script logo